Petr Rímský

Chcesz z nami współpracować?

Nawiążemy współpracę w Polsce. Ciekawią Cię pieśniarze i ich twórczość? Umiesz się porozumieć po czesku? Umiesz organizować wydarzenia? Oferujemy współpracę w czeskim pieśniarzem podczas jego koncertów w Polsce. Więcej informacji tutaj.

Piosenki

O piosenkach

Lubię piosenki. Czasem ich pisanie szło mi samo, innym razem strasznie się z tym męczyłem i nie mogłem dojść do takiego efektu, który by mnie zadowolił. Dzięki temu niejedna piosenka skończyła w koszu zanim ktokolwiek ją usłyszał. Kiedyś jeździł ze mną inżynier dźwięku, Jirka Šindelář, który uratował kilka z nich – dosłownie z kosza. Jedną z piosenek, którą udało mu się ocalić i za którą później po raz drugi otrzymałem nagrodę na festiwalu Porta (1988), była piosenka „Křídla a kopyta” (Skrzydła i kopyta).

Abym Was nie oszukał – moją pierwszą nagrodę na festiwalu Porta (1986) otrzymałem za piosenkę „Blues o hvězdě” (Blues o gwieździe). Później nie cierpiałem jej z całej duszy, co jest jak najbardziej naturalne, ponieważ musiałem ją potem grać wszędzie bez ustanku, dopóki mi nie obrzydła. Ale od tego czasu upłynęło już parę lat, a niedawno z radością ją odkurzyłem i zrekonstruowałem, więc można jej, całej, ponownie słuchać.

CD Zákon o zachování lásky
CD Prawo zachowania miłości  
No Boat Today No Boat Today  
A ještě radši se vracím A jeszcze chętniej wracam  
Šašek    
Blues na černo Blues na czarno  
Na Štědrý večer W gwiazdkowy wieczór  
Blues o hvězdě Blues o gwieździe  
Zavolej Zadzwoń  
Blues o deseti životech Blues o dziesięciu istnieniach  
Křídla a kopyta Skrzydła i kopyta  
Daně    
Letecký den Lotniczy dzień  
Zákon o zachování lásky Prawo zachowania miłości  
Bonusy
Bonusy  
Budižkničema Nicpoń  
Kolotoč    

No Boat Today


Próbka utworu

Český originál Tłumaczenie polskie

Když rozbouřené moře
Od Kréty vítr žene na útes
A my oděni jen spoře
Myslím že nahoře i dole bez
Hledíme do nebes i na obzor
No boat today
Tomorrow maybe
Marný je vzdor

Vlny mají u huby pěnu
Jak se tě snaží pohltit
Pospíchám chránit svoji ženu
Bojuji s bouří o tvůj klid
Snažím se pochopit duši tvou
No boat today
Tomorrow maybe
Zas domů plout

Po ránu na karpatských lukách
Vysokou trávu slyším růst
Na další dírku jsem si utáh
My měli v lásce dlouhý půst
A z tvých úst mi zní vždyť víš
No boat today
Tomorrow maybe
Budem si blíž

Každý má svůj ostrov opuštěný
A na něm zkouší věřit tomu že
Dá se žít život bez milované ženy
Dá se to přežít bez muže
Čemu pomůže prázdný dům
No boat today
Tomorrow maybe
K našim snům

Po bouři mezi námi moře
Můj ostrov od tvého je opodál
Já přece nechtěl být tvé hoře
A ty snad nechceš být můj žal
Tak co s tím dál, jak žít
No boat today
Tomorrow maybe
Budeš-li chtít

Čas jako blázen ulít
A vichr dávno přestal vát
Chtěl bych se k tobě tulit
Chtěl bych se s tebou milovat
Chtěl bych ti pusu dát snad smím
No boat today
Tomorrow maybe
Tomorrow maybe
Zatím jen sním

Gdy niespokojne morze
Od Krety ku rafom wieje wiatr
A my ubrani tylko trochę
Na górze i niżej okryć nam brak
Śledzimy horyzont i niebo też
No boat today
Tomorrow maybe
Czczy opór jest

Kłębią się już spienione fale
I gdy próbują wchłonąć cię
Spieszę by bronić cię wytrwale
Twój spokój z burzą wywalczyć chcę
Bym zrozumieć mógł twej duszy głąb
No boat today
Tomorrow maybe
Obrać kurs na dom

O brzasku na karpackich łąkach
Turzyca rośnie słyszę to
W miłości muszę się powściągać
Mieliśmy w niej tak długi post
A z ust twych brzmi dobrze wiesz
No boat today
Tomorrow maybe
Zbliżymy się

Każdy swą bezludną wyspę skrywa
A na niej próbuje uwierzyć że
Droga przez życie jest możliwa
Gdzie ona sama i on sam jest
Lecz na co komu pusty dom
No boat today
Tomorrow maybe
Ku naszym snom

Po burzy morze między nami
Choć wyspa ma tuż obok twej
Ja przecież nie chciałem cię zranić
Ty chyba też nie chcesz trapić mnie
Więc co z tym, jak życie wieść
No boat today
Tomorrow maybe
Czy będziesz chcieć

Czas uleciał jak głupi
A wiatr ucichł dawno już
Tak chciałbym się w ciebie wtulić
Chciałbym się kochać z tobą tu
Czy wolno mi całować cię
No boat today
Tomorrow maybe
Tomorrow maybe
Tymczasem śnię

Šašek


Próbka utworu

Český originál Nieprzetłumaczone

Bývalo u dvora výsadou zpěváků
Šašků co sloužili k zábavě králi
Nestát před kdejakým písařem v haptáku
A říkat králi, co jiní se báli

Před králem s pravdou se pouštěli do tance
Jen ať se podívá, jen ať to vidí
Smíchu se nebáli, ba ani kopance
Jen když král trochu dal na přání lidí

Dnes už nám nevládnou ti první po bohu
Králové vymřeli, nebo jsou druzí
Šaškové zůstali smlčet však nemohu
Že jsou též jinačí a to mne mrzí

Rolničkám odzvoní obleky solidní
Humor je nějakým písařem schválen
Národ se pobaví, smíchem se uklidní
Aby dal ještě víc na přání krále

 

Na štědrý večer / W gwiazdkowy wieczór


Przykład

Český originál Tłumaczenie polskie

Na štědrý večer
U štědrého stolu
Sedí pan Štědrý
A je mu do breku
Trochu se složil
Snad že požil alkoholu
Zas prý se dožil
Jenom nevděku

O patro níže
Paní Skoupá ví, že
I čerstvý snížek
Je jen předzvěst plískanic
A ona sní, že
Má pět vkladních knížek
Jenže pan Štědrý
Je kníže z Nemanic

Slepotou sněžnou
U stárnoucích běžnou
Stižen pan Štědrý
Pro tu dámu v korzetu
Zmámen tou kněžnou
Nebo tou starorežnou
Svou touhu něžnou
Už svěřil klozetu

Při kávě ranní
Paní Skoupá hlavu v dlaních
O milování
Zdálo se jí dnes
Pro slitování
Kdo teď půjde za ní
Už není k mání
Ani ten Štědrý bez peněz

W gwiazdkowy wieczór
Przy świątecznym stole
Siedzi pan Szczodry
Sam, prawie już z łkaniem
Trochę zgnębiony
Smutek zapił alkoholem
Znów doświadczony
Lekceważeniem

A piętro niżej
Pani Skąpa wie, że
Ten biały śnieżek
Ma błoto oznajmić
A ona śni, że
Stan konta w górę mknie
Lecz ten pan Szczodry
Jest tylko księciem z Niemanic

Ślepotą śnieżną
Na starość typową
Dotknięty Szczodry
Do tej damy w gorsecie
Z miłości wzdycha
Spojony luksusową
Lecz rzewność cicha
Skończyła w klozecie

Przy rannej kawie
Pani Skąpa z głową w dłoni
Sen o miłości
Dzisiaj ją wzrusza
Trochę litości!
- smutku łzę uroni
Już nie zagości
Tu nawet Szczodry bez grosza

Blues na černo / Blues na czarno


Próbka utworu

Český originál Tłumaczenie polskie

Sedíme v kavárně každej u jinýho stolku
Máš svoji společnost a já jsem u jiné přísedící
Hrajeme si s pohledem a skrýváme to před pohledy jiných
Neznáme se ani trochu, ale tolik bychom chtěli

A není, kdo by nás vzal za ruce
A spojil nám dlaň s dlaní
A řekl jděte a milujte se
Aspoň dneska
A tak tu sedíme dva cudní v kavárně
Kolem nás básníci, malíři, umělci
Světáci zkušení a vůbec věci znalí

Skládají ti poklony a ty je s díky odmítáš
Po straně tě urážejí, hezky tak, abys to slyšela
A ty slyšíš, ale neslyšíš a já vstanu abych se tě zastal
Jenže ty mě pohledem posadíš zase zpátky

Odcházíme každý sám za sebe
Jenže pod věšákem leží tvůj šátek
Připravený k podání
Za úsměv a dík

Tak teda pojď
A já ti budu o lásce lhát
Pošeptám ti klidně, že jsi má první i poslední
A ty se budeš tvářit, že mi věříš

Tak teda pojď
Řekneš mi třeba - třeba že už sis mě všimla dřív
A neřekneš mi, že už jsi pár let vdaná
A nebudem se zatěžovat svědomím

Tak teda pojď
Urveme životu chvilinku pro sebe
Upocené pomilování potmě a načerno
Při víně z konzumu, z rádia za tři sta
Jde vlna za vlnou

Zprávy
Jazz
Zprávy
Noční koncert
Zprávy
Dechovka
Zprávy
Smyčcový orchestr
Zprávy
Disko
Zprávy
Heidy
Zprávy
Hurikán
Zprávy
A tak dál pořád dokola

A je tu ráno
A v ústech pach mnoha cigaret
Žaludek na víně, nervózní česání
Máš vrásky kolem očí
Ale já je nevidím

A ty si nevšímáš že už mám šediny
A rachitickou páteř, aspoň tu že mám
Bylo to hezký, tak ahoj
Zas někdy snad

Sedíme v kavárně zase každej u jinýho stolku
Máš svoji společnost a já jsem u jiné přísedící
A nehrajem si s pohledem, protože jsi pro mě žádnej nenašla
A šátek na věšáku nevisí, zřejmě jsi zapomněla

Siedzimy w kawiarni każde przy innym stoliku
Masz swoje towarzystwo a ja siedzę przy innym stole
Grę spojrzeń ukrywamy przed spojrzeniem innych
Ani trochę się nie znamy, i tyle właśnie byśmy chcieli

Nie ma komu chwycić nas za ręce
Aby złączyć nasze dłonie
I rzec: idźcie i kochajcie się
Przynajmniej dziś
I tak tu siedzimy, dwa cuda w kawiarni
Wokół nas poeci, malarze, artyści
Światowi, doświadczeni i w ogóle znawcy

Składają ci pokłony, które z uśmiechem odrzucasz
Za plecami ci wymyślają, zgrabnie tak, abyś słyszała
A ty słyszysz, ale nie słyszysz, a ja wstanę, aby cię obronić
Tylko że swym spojrzeniem posadzisz mnie z powrotem

Odchodzimy, każde w swoją stronę
Lecz pod wieszakiem leży twoja chustka
Jestem gotów ją podać
Za wdzięczny uśmiech

A więc chodź
Będę Ci kłamał o miłości
Zaszepczę Ci lekko, żeś moja pierwsza i ostatnia
A Ty będziesz udawać, że mi wierzysz

A więc chodź
Powiesz mi na przykład, że dostrzegłaś mnie już wcześniej
Lecz nie przyznasz, że od kilku lat masz męża
I nie będziemy się obarczać sumieniem

A więc chodź
Wyrwiemy od życia chwileczkę dla siebie
Spocony stosunek w ciemności, skrycie i na czarno
Przy marnym winie, a z taniego radia
Płyną audycje

Fakty
Jazz
Fakty
Nocny koncert
Fakty
Kapela
Fakty
Orkiestra smyczkowa
Fakty
Disco
Fakty
Heidy
Fakty
Hurikán
Fakty
I tak dalej, wciąż to samo

A tu jest ranek
W ustach woń wielu papierosów
Mdli nas od wina, nerwowe czesanie
Masz zmarszczki wokół oczu
Ale ja ich nie widzę

A ty nie zauważasz, że już siwieję
I mam rachityczny kręgosłup, chociaż ten
Było pięknie, do widzenia
Może kiedyś, może

Siedzimy w kawiarni, a każde znów przy innym stoliku
Masz swoje towarzystwo a ja siedzę przy innym stole
Darujemy sobie grę spojrzeń, bo żadnego dla mnie nie znalazłaś
Chustka na wieszaku nie wisi, widocznie jej zapomniałaś

 pieśniarz